Hosting boo.pl

film

Nauka i technika w "Avatarze", cz.2

Witam, dziś kolejny odcinek naszych naukowo-technicznych rozważań na kanwie filmu "Avatar" Jamesa Camerona.

W poprzednim odcinku zgłębiliśmy podróże międzygwiezdne, podwójny układ gwiezdny Alfa Centauri, promy kosmiczne i antymaterię.

 Dziś postaram się zgłębić najciekawsze tematy: awatary, latające góry, i rozwikłać zagadkę Unobtanium.

Co do poprzedniego odcinka otrzymałem kilka komentarzy, że lekceważę możliwość obalenia tezy o nieprzekraczalności prędkości światła. Otóż wcale nie uważam, że fizyka odkryła już wszystko, wręcz przeciwnie. Znane i udowodnione prawa fizyki mają często pewien zakres stosowalności. Jeżeli kiedykolwiek przekroczymy prędkość światła, to prędzej w dziedzinie przekazywania informacji, niż transportu materii. Nie zmienia to faktu, że zanim przywitamy się z Einsteinem i Stephenem Hawkingiem, to musimy najpierw przeprosić się z sir Newtonem.

A teraz, zapraszam do ciągu dalszego:czytaj dalej »

Nauka i technika w "Avatarze", cz.1

OK, dzisiaj zajmiemy się czymś poważnym. Wbrew tytułowi nie będzie to kolejna recenzja najnowszego filmowego superprzeboju.

Zajmiemy się fizyką, astronomią i innymi zagadnieniami naukowo-technicznymi, dla których inspiracją może być świat przedstawiony na dużym ekranie. Można też pokusić się odpowiedzi na pytanie na ile z tego wszystkiego jest fantazją pana Camerona, a na ile jest rzeczą znajdującą się w zasięgu nauki i techniki.czytaj dalej »

"Avatar" Jamesa Camerona - MEGARECENZJA

Uwaga! To nie jest zwykła recenzja filmu! Bardziej pasuje tu słowo "analiza", która jest zbiorem moich wrażeń i przemyśleń, oraz opinii i materiałów znalezionych w Internecie. Zastrzegam też, tekst jest długi; proszę więc o wyrozumiałość. Wyczernione fragmenty to tzw. spoilery, psujące przyjemność oglądania filmu tym, którzy go jeszcze nie widzieli.

Na początek kilka ustaleń wstępnych:

Po pierwsze: wszystkie recenzje można sprowadzić do jednego zdania: super efekty specjalne i słaba fabuła, która jednak bardzo angażuje widza. Ja chciałbym temat trochę głębiej podrążyć.czytaj dalej »

"Area 88"

Oj, dawno na moim blogu nie było recenzji jakiejś dobrej anime, więc warto jeszcze przed końcem roku to nadrobić.

Dziś omówię dwunastoodcinkowy serial telewizyjny pt. "Area 88" (エリア88 Eria Hachi-Jū-Hachi), nakręcony w 2005 roku przez studio Group TAC na podstawie mangi pod tym samym tytułem, autorstwa Kaoru Shintaniego.

Akcja dzieje się w tytułowej Bazie nr. 88, znajdującej się w Królestwie Aslanu, fikcyjnym kraju na Bliskim Wschodzie ogarniętym wojną domową. Bohaterem jest znakomity pilot i as przestworzy, Shin Kazama, Japończyk, który razem z innymi pilotami-najemnikami (min. Amerykaninem Mickiem Simonem, weteranem Wietnamu, i szalonym Gregiem Gatesem, specjalistą od bombardowań) służy za pieniądze Królestwu w walce z rebeliantami. Bazą dowodzi osobiście następca tronu, książę Saki Vashtal.
Akcja serialu zaczyna się w momencie, gdy do bazy przyjeżdża japoński fotoreporter,  któy z bliżej nieznanego powodu wyraźnie  jest zainteresowany Shinem i jego losami... czytaj dalej »

G.I. Joe: czas braku pomysłów?

KinomaniakHollywood ma pecha. Od ładnych kilku lat daje się zauważyć wyczerpanie pomysłów i brak oryginalności. Dopuki, doputy można było kręcić sequele to jeszcze nie było tak źle, ale z biegiem czasu trzeba było podjąć jakąś decyzje, aby coś sprzedać. Więc producenci filmowi z Kalifornii skierowali swe oczy na rzeczy znane i lubiane motywy, czyli ekranizowanie komiksów, gier komputerowych, klasycznych kreskówek i... zabawek.czytaj dalej »

Filmy na relaks


Obecnie mamy ciszę wyborczą. Igor Janke prosi, aby zająć się literaturą lub filmem. Osobiście uważam, że to trafna propozycja, dlatego mam przyjemność zaprezentować mikrorecenzje filmów w sam raz na weekendowy relaks. Miarą oceny jest ilość piwa, co przekłada się pośrednio na jakość obrazu. :) czytaj dalej »

"Stulecie Pacyfiku: Wielki biznes i Duch Konfucjusza"

W nawiązaniu do wczorajszej notki na temat remilitaryzacji Japonii, i geostrategicznej sytuacji w rejonie Pacyfiku dziś postanowiłem zaprezentować film pt. "The Pacific Century: Big Business and the Ghost of Confucius". Jest to jeden z odcinków rewelacyjnego serialu dokumentalnego pod tytułem "The Pacific Century", nakręconego na podstawie pracy zbiorowej pod tym samym tytułem. W poniższym filmie pokazano wpływ filozofii konfucjańskiej na współczesne dzieje krajów Azji Południowo-Wschodniej i Japonii, w szczególności na podejście tych krajów do zagadnień gospodarczych i społecznych: czytaj dalej »

"Memories"

W moim cyklu prezentacji co ciekawszych i mało znanych (w Polsce) osiągnięć japońskiej animacji dziś mam przyjemność przedstawić antologie trzech krótkich filmów pod tytułem "Memories" ("Wspomnienia"), która ukazała się w 1995 roku.

Producentem i scenarzystą całości, oraz reżyserem jednej z nich jest żywa legenda japońskiej animacji i komiksu, Katsuhiro Otomo, autor słynnej mangi "Akira" i jej ekranizacji uchodzącej za klasykę swojego gatunku, która wydatnie przyczyniła się do jego popularyzacji na Zachodzie. czytaj dalej »

"Silent Service"

Tajemnicą poliszynela jest to, że japońska i amerykańska popkultura żyją w swoistej symbiozie. Słynna "Godzilla" powstała z połączenia amerykańskich filmów o potworach i japońskiego folkloru i mitologii, a jak na ironię Amerykanie zrobili w latach 90-tych swoją wersje Godzilli.

Bracia Wachowscy tworząc "Matrixa" inspirowali się japońskim filmem animowanym "Ghost in the Shell", a z kolei autor pierwowzoru, mangi pod tym samym tutułem przyznał, że ściągał i rozwijał pomysły od innych (biorąc pod uwagę, że chodzi o cyberpunk i SF, to na 90% były to pomysły Amerykanów).

O dużym znaczeniu animy i mangi dla Japonii niech świadczy szczególne przwiązanie do nich, jako narzędzia polityki kulturalnej Japonii, przez aktualnie urzędującego premiera tego krajuczytaj dalej »

"300": Persowie czują się obrażeni.

Niedawno miała miejsce premiera filmu "300",opowiadającego o bitwie pod Termopilami, gdzie tytułowe trzy setki Spartan stawiało zacięty opór znacznie liczniejszej armii perskiej. Temat znany, oklepany, teraz w nowej formule przykrojonej do współczesnej popkultury (film bazuje na komiksie Franka Millera pod tym samym tytułem).

Coś jest jednak nie tak. Z blogu "Kamangi", prowadzonego przez liberalnego Irańczyka, dowiedziałem się, że Irańczyków (Persów) ten film bardzo mierdzi, a nawet sam autor tego bloga ma stanowisko ambiwalentne w tej sprawie. Trwa już podpisywanie petycji i bombardowanie Googla, wściekłe wpisy w blogach itp. itp. Z doświadczenia wiem, że niedługo jakaś gadająca głowa w irańskiej TV będzie mówiła, że '300' to propagandówka, szykująca grunt pod inwazje na Iran…

Siostro, zastrzyk!

Subskrybuj zawartość

who's onlineCheck Page Rank